W oczekiwaniu na drugi maja, Górnik Zabrze z dumą przypomina jeden z najjaśniejszych momentów w historii klubu: triumf w Pucharze Polski w 1971 roku, gdzie bohaterem został Jerzy Wilim. Sezon 1970/71 był dla Górnika niezwykle udany, przynosząc dziewiąte mistrzostwo kraju po trzyletniej przerwie, zdobyte w imponującym stylu. Po rundzie jesiennej Legia Warszawa prowadziła z sześciopunktową przewagą, lecz wiosenna forma Górnika była oszałamiająca, z jedenastoma zwycięstwami, jednym remisem i jedną porażką w trzynastu meczach. Cztery dni po zakończeniu ligi, piłkarze stanęli przed kolejnym kluczowym wyzwaniem – obroną Pucharu Polski po raz czwarty z rzędu.
Droga do finału nie była łatwa. Górnik Zabrze pokonał Wawel Kraków i Stal Rzeszów. W dwumeczu z warszawską Gwardią Górnik okazał się lepszy o jedną bramkę, a dwa spotkania z Ruchem Chorzów zakończyły się remisami. W rzutach karnych to zespół z Zabrza triumfował dzięki fenomenalnej postawie bramkarza Jana Gomoli, który zapewnił drużynie awans.
Górnik Zabrze stawał do finału Pucharu Polski po raz dziewiąty, z bilansem czterech zwycięstw i czterech porażek. Tym razem przeciwnikiem było Zagłębie Sosnowiec. W Zabrzu doskonale pamiętano przegrany finał 1:2 z 1962 roku na Stadionie Śląskim, co stanowiło dodatkową motywację do rewanżu. Wiosną w lidze Górnik pokonał Zagłębie 5:0, rozpoczynając serię siedmiu kolejnych zwycięstw. W składzie Zagłębia grali Jarosik, Gałeczka, Bazan, Szmidt i Leszczyński – obecni lub byli reprezentanci Polski, co świadczyło o sile rywala.
Przed meczem kapitanowie obu drużyn dzielili się swoimi przemyśleniami. Józef Gałeczka, kapitan Zagłębia Sosnowiec, mówił na łamach katowickiego "Sportu": "Mamy dotychczas znakomitą passę w meczach finałowych Pucharu Polski. Dwa razy doszliśmy do finału i dwa razy wygraliśmy. Jest takie powiedzenie 'do trzech razy sztuka', postaramy się, aby pozostało prawdziwe. Górnik, zdobywając mistrzostwo Polski, zapewnił sobie udział w Pucharze Europy, a my, niezależnie od wyniku, wystąpimy w Pucharze Zdobywców Pucharów, więc grając bez nerwowej presji, postaramy się walczyć ambitnie i skutecznie. A forma zespołu, co potwierdził nasz ostatni mecz ligowy z Legią, jest na pewno dobra."
Stanisław Oślizło, kapitan Górnika Zabrze, odpowiadał: "Będę szczery, jeśli powiem, że wykonaliśmy w tym sezonie plan w stu procentach. Sezon był ciężki, ale w końcówce wszystko ułożyło się po naszej myśli, sięgnęliśmy po dziewiąty tytuł, ale nie zamierzamy poprzestać na odzyskaniu prymatu. Rozgrywki ligowe dopiero co się skończyły i jesteśmy nadal skoncentrowani, zdolni do nowego wysiłku. Teraz naszym celem jest zdobycie 'podwójnej korony'. Arsenal z Londynu osiągnął w tym sezonie dublet, więc dlaczego nam nie miałoby się udać podobne osiągnięcie? Zwłaszcza że bronimy tego trofeum po raz czwarty, a to zobowiązuje. W niedzielę na Stadionie Śląskim na pewno nie zawiedziemy naszych kibiców!"
Słowa kapitanów świadczyły o dobrej formie i nastrojach, a piłkarze Górnika Zabrze byli już mentalnie gotowi do walki na Stadionie Śląskim. Jedynie pogoda zawiodła w niedzielę, 27 czerwca 1971 roku, zapowiadając deszczowy finał, który jednak nie przeszkodził w historycznym występie.
Górnik Zabrze Hub