Koniec lat 60. to złota era Górnika Zabrze. Trójkolorowi dominowali na krajowym podwórku, zdobywając mistrzostwa Polski seryjnie i Puchar Polski. Stadion w Zabrzu tętnił życiem, a kibice oczekiwali, że ich ligowy hegemon wreszcie zaprezentuje swój potencjał także na europejskiej arenie. Sezon 1969/70 miał się okazać tym, w którym Górnik nie tylko zagrał w Europie, ale niemalże ją podbił, pisząc jeden z najjaśniejszych rozdziałów w historii polskiego futbolu.

Puchar Zdobywców Pucharów był dla Górnika szansą na zmierzenie się z piłkarską elitą. Pierwszą przeszkodą był grecki Olympiakos Pireus, z którym Górnik pewnie poradził sobie, wygrywając u siebie 5:0 i pieczętując awans remisem 2:2 na wyjeździe. W kolejnej rundzie czekał bułgarski Łokomotiw Płowdiw, który również nie sprostał polskiej potędze (3:0 i 1:2). Prawdziwy test nadszedł jednak w ćwierćfinale, gdzie los skojarzył Górnika z renomowanym szkockim zespołem Rangers FC. Po zaciętym boju w Zabrzu (3:1) i dramatycznym rewanżu na Ibrox Park (3:1 dla Rangersów), o awansie zadecydował trzeci mecz rozegrany w Chorzowie. Tam, przy wsparciu tysięcy gardeł, Górnik pokazał charakter, wygrywając 3:1 i awansując do półfinału.

Półfinał z włoską AS Romą to opowieść sama w sobie, legenda polskiej piłki. Po bezbramkowym remisie w Rzymie i 1:1 w Zabrzu, konieczny był trzeci mecz, ponownie na neutralnym gruncie w Strasburgu. Tam padł wynik 1:1, a ponieważ w tamtych czasach o awansie nie decydowały rzuty karne, lecz rzut monetą, to właśnie kapitan Górnika, Stanisław Oślizło, miał w ręku los całej drużyny. Fortunne dla Trójkolorowych losowanie zapewniło im historyczny awans do finału – jako pierwszej polskiej drużynie w historii.

Finał rozegrano 29 kwietnia 1970 roku na Praterstadion w Wiedniu, a rywalem był angielski Manchester City – drużyna silna, z gwiazdami takimi jak Colin Bell czy Francis Lee. Deszczowa pogoda i nasiąknięta murawa stworzyły trudne warunki. Mimo heroicznego boju i bramki Włodzimierza Lubańskiego, Górnik uległ 1:2. Wynik mógł być inny, gdyby okoliczności sprzyjały, ale samo dotarcie do finału było już gigantycznym sukcesem.

Choć Puchar nie trafił do Zabrza, to pamięć o tym wyczynie trwa do dziś. Tamta drużyna, z legendami takimi jak Lubański, Szołtysik, Kostka, Oślizło czy Gorgoń, na zawsze zapisała się w annałach klubu i polskiego futbolu. To był moment, w którym Górnik Zabrze pokazał, że polska piłka może rywalizować z największymi w Europie, budząc dumę i inspirując kolejne pokolenia. Ten europejski marsz pozostaje świadectwem niezwykłej klasy i niezłomnego ducha Trójkolorowych.