Górnik Zabrze wygrał z Górnikiem Łęczna 4:2. To był wyjątkowy mecz dla Marcina Prasoła, trenera gości.

Co się wydarzyło?

Ekipa z Łęcznej dobrze i odważnie weszła w mecz. Już w piątej minucie kłopoty z przyjęciem piłki pod swoim polem karnym miał Alasana Manneh. A skorzystał z tego Przemysław Banaszak, który zabrał rywalowi futbolówkę, wpadł w szesnastkę i uderzył po rękach bramkarza do siatki.

Dlaczego to było ważne dla Górnika Zabrze?

Przed przerwą gospodarze ciut częściej utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało. Tak naprawdę wypracowali sobie tylko jedną, dogodną okazję, kiedy Piotr Krawczyk uderzał głową. Świetnie tę próbę odbił jednak Maciej Gostomski.

Co się stało w końcówce meczu?

W 66 minucie nie dogadali się: Leandro i Bartosz Rymaniak. Ostatecznie żaden z nich nie wybił piłki, która spadła pod nogi Roberta Dadoka. Zawodnik gospodarzy przymierzył idealnie po długim rogu, a piłka odbiła się od słupka i wylądowała w siatce. W końcówce zabrzanie naciskali, naciskali i w odstępie… 11 minut zaliczyli jeszcze trzy trafienia. Najpierw Szymon Drewniak nie opanował piłki w niegroźnej sytuacji i zapewnił rywalom rzut rożny. A po stałym fragmencie gry fatalnie zachowała się defensywa zielono-czarnych, która pozostawiła zupełnie bez krycia… Lukasa Podolskiego. Były mistrz świata skorzystał z okazji i uderzył z powietrza, piłka wpadła w kozioł i wylądowała w siatce. Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i ruszyli w poszukiwaniu zwycięskiego gola. W 89 minucie Podolski wrzucił z prawego skrzydła do Kubicy, a ten głową zapewnił miejscowym trzy punkty. To nie był jednak koniec strzelania w Zabrzu. W szóstej minucie doliczonego czasu gry Hiszpan Higinio Marin sam popędził na bramkę i uderzył precyzyjnie z 16 metrów po ziemi, a Gostomski po raz czwarty musiał sięgnąć do siatki. | Stat | Value | | --- | --- | | Wynik | 4:2 | | Bramki | Dadok (66), Podolski (86), Kubica (89), Marin (90+6) – Banaszak (5, 52) |